Wczytuję dane...

Western Legends - przygoda (?) na Dzikim Zachodzie.

Western Legends - przygoda (?) na Dzikim Zachodzie.

Któż z nas w młodości nie bawił się w kowbojów i Indian?

  

Chyba każdy (mam na myśli pokolenie sprzed epoki neostrady;p) biegał po podwórku z patykiem imitującym strzelbę, drewnianymi tomahawkami lub plastikowymi coltami. Czytaliśmy powieść Karola Maya, przeżywaliśmy przygody Tomka wśród Apaczy, a w telewizji śledziliśmy poczynania Johna Wayne'a, Siedmiu Wspaniałych i w późniejszych czasach Clinta Eastwooda.

Zapewne podobne wspomnienia ma Hervé Lemaître, autor recenzowanej dzisiaj przeze mnie gry. 

  

Western Legends

to dla wielu osób z mojego pokolenia sentymentalny powrót do czasów dzieciństwa, ponieważ pozwala nam ponownie wcielić się w tych bohaterów, którymi byliśmy wtedy. Możemy wcielić się w jedną z wielu historycznych postaci związanych z Dzikim Zachodem (Pat Garrett, Calamity Jane, Jesse James, Billy the Kid oraz inni) i dostajemy wycinek tamtego świata, który będzie naszą "piaskownicą".
Innymi słowy - można robić, co nam się żywnie podoba! Powaga!

 

 

 

Made my day!

 

Na przepięknie zilustrowanej planszy gry widzimy obszar składający się z dwóch miasteczek przedzielonych kanionem i wysokim górami skalistymi oraz obszary poza miejskie, na których znajdują się kopalnie, rancza, stacja kolejowa i kryjówki bandytów.
A co znajdziemy w samych miastach?
Kwintesencję Dzikiego Zachodu!

 
Saloon, w którym możemy rozegrać partyjkę pokera, bank, w którym możemy zdeponować znalezione w kopalni złoto, sklep wielobranżowy, w którym zakupimy najpotrzebniejsze produkty (w tym broń i rumaki!), gabinet doktorka, który poskłada nas do kupy, kabaret, w którym możemy pochwalić się jaką mamy wielką... spluwę ;)
Na koniec pozostawiłem najważniejsze miejsce w każdym szanującym się westernowym miasteczku - biuro szeryfa, który będzie dbał o ład i porządek na obszarach pod jego jurysdykcją.

 

Do każdego z tych miejsc możemy pojechać i w każdym możemy zrobić to, na co pozwala - kopać złoto, grać w pokera, płacić panienkom itp itd.
Nic nas nie ogranicza, możemy niemal wszystko - czyli podobnie jak wtedy, kiedy ganialiśmy po podwórkach lub - dla młodszego pokolenia - podobnie jak w grach sandboxowych typu GTA czy Red Dead Redemption 2. Ten ostatni tytuł pojawił się zresztą nieprzypadkowo, ponieważ jest to również gra w klimatach westernowych!

 

 

Do you feel lucky?

 

W parze z otwartym światem (a przynajmniej jego wycinkiem) idzie prostota zasad rządzących tą grą.
Gra składa się z szeregu rund (ich liczba jest zmienna, w zależności od ustalanej na początku długości gry i liczby Punktów Legendy (PL), jakie trzeba uzbierać, aby zakończyć grę), a każda runda gracza składa się z trzech faz.

 
Na początku każdej swojej rundy decydujemy, czy chcemy wziąć 20 dolców, czy dwie karty pokerowe, czy 10 dolców i jedną kartę.
O ile z kasą sprawa jest jasna, tak na chwilę pochylę się nad kartami pokerowymi.

 

Mamy ich pełną talię (4 kolory, od dwójek do asów) i każda karta składa się z dwóch części: tzn "wartości pokerowej" (czyli po prostu typowa wartość na karcie, np. Król, dziesiątka, siódemka itd.) oraz z tekstu, który znajduje się na karcie. Tekst może rozpoczynać się od słów kluczowych: akcja, reakcja oraz bonus.

 
Tak więc każdą kartę pokerową możemy zagrać albo przy korzystaniu z jej wartości pokerowej (zwykle podczas gry w pokera lub podczas pojedynków), albo aby skorzystać z akcji jaką daje. Często bonus lub reakcja związane są z wcześniej zagraną kartą lub wykonaną akcją.
Wśród dostępnych akcji z kart jest np. otrzymanie dwóch dodatkowych akcji, bonus np. pozwala nam się poruszyć o dodatkowe pola, a reakcja np sprawia, że nie otrzymujemy ran w pojedynkach.

 

Wracając do zasad - na początku swojej tury decydujemy również z jakiej broni i jakiego rumaka będziemy korzystać przez całą bieżącą rundę (jeśli mamy ich kilka do wyboru).

 

Kiedy już to zrobimy mamy do dyspozycji trzy akcje, które możemy spożytkować wg własnego uznania.
Akcje te to także klasyka klasyki:
- ruch po planszy (na nogach do 2 pól, na rumaku dalej);
- akcja z pola, na którym skończyliśmy ruch (czyli miejscami w mieście poza nim, m.in. saloon, ranczo, kopalnia, sklep itd)
- akcja z karty pokerowej;
- interakcja z innym graczem, z którym jesteśmy na tym samym polu - do tego jeszcze wrócimy.

 

Po zrobieniu wszystkiego, na co mieliśmy ochotę, musimy przejść do fazy zakończenia tury - odrzucamy nadmiar kart na ręku oraz sprawdzamy czy nie zostało odpalone jakieś wydarzenie. Po tym tura przechodzi do kolejnego gracza i tak lecimy w kółko, aż ktoś doprowadzi do końca gry.
Bardzo proste - nawet kowboj z ołowiem w lewej półkuli by to załapał.

 

 

Be quick or be dead!

 

Jak widać autor gry pomyślał o wszystkim tak, abyśmy mogli maksymalnie wczuć się w postacie z Dzikiego Zachodu, a nie przejmować się zasadami i niuansami - i to się chwali!

 
Chwali się również to, że gra pozwala nam się wcielić nie tylko w znane postacie, ale również możemy być zarówno złymi jak i dobrymi!
Tak moi drodzy, w Western Legends możemy nie tylko deponować złoto w banku, ale możemy także i na bank napadać! Mało tego, możemy napadać na innych graczy! Możemy spróbować ich okraść albo wyzwać na pojedynek! 

 
Kij jednak ma dwa końce, dlatego tam, gdzie są źli, tam i pojawiają się stróże prawa! Nie tylko w postaci szeryfa, ale także i jego pomocników, w których mogą wcielić się gracze! Kiedy jesteśmy tymi dobrymi możemy próbować aresztować graczy-bandytów oraz polować na bandytów w ich kryjówkach na planszy.
Za awanse na torach przestępców oraz stróżów prawa dostajemy profity, dlatego warto kroczyć obraną ścieżką i robić wszystko, aby jak najszybciej na swoim torze piąć się w górę.

 
Oczywiście można pozostać osobą neutralną i skupić się na szukaniu złota, graniu w karty i szastaniu kasą u dzi...ewczyn w kabarecie, ale o wiele zabawniej jest być tym złym.. albo tym dobrym, jeśli ktoś lubi ;)

 

 

The good, the bad, and the ugly

 

No dobra, opisałem mechanikę, opisałem klimat Western Legends, to teraz przejdę do tytułu tej recenzji.
Dlaczego przygoda stoi pod znakiem zapytania? Skoro wszystko wskazuje na to, że Western Legends to spełnienie marzeń każdego fana westernów, Clinta i pojedynków w samo południe!

 
Być może tym, co teraz napiszę narażę się wielu osobom, ale w moim odczuciu (a jestem osobą, która nawet w Zamkach Burgundii potrafiła znaleźć odrobinę klimatu) w Western Legends znajdziecie tyle klimatu... ile sami sobie zrobicie podczas partii. A sama gra to dobrze zakamuflowane euro, podobnie jak np. Blood Rage.
Mało tego, uważam, że Western Legends to całkiem strawna sałatka punktowa.
Dlaczego?
Posłuchajcie..

 

Niby mamy otwarty świat, niby możemy robić, co nam się tylko podoba, ale tak naprawdę każde nasze działanie prowadzi do uzyskania Punktów Legendy, czyli tak naprawdę do zakończenia gry i wygrania jej.
Jasne - jadę szukać złota, ale ostatecznie złoto da mi PL. No chyba, że ktoś mi je ukradnie - wtedy to on zgarnie to złoto, za które dostanie PL. Analogicznie jest z kasą - dolary wydajemy na zakupy w sklepie, ale kiedy "ulepszamy" sobie broń lub wierzchowca, dostajemy PL! Tak samo, kiedy jedziemy do kabaretu - wydajemy hajs na PL!

 
Identycznie ma się sprawa podczas pojedynków, aresztowań i pokonywania bandytów - dostajemy za nie PL! Nawet najfajniejsza rzecz na Dzikim Zachodzie - napad na bank! - daje nam PL (pośrednio, bo za sprawą awansu na torze bandytów). Wszystko to jest oczywiście zamaskowane warstwą interakcji ze światem gry, ale ostatecznie sprowadza się do jednego - wyścigu szczurów...
A szkoda, bo ta gra ma naprawdę ogromny potencjał, aby faktycznie być przygodową grą z otwartym światem dziejącą się na Dzikim Zachodzie! Tylko, że za "klimat" i "przygodę" w tej grze odpowiada w zasadzie jedyna rzecz - karty wydarzeń, które odpalane są czasami w wyniku tego, co gracze robią na planszy.

 
I to jest naprawdę fajna sprawa, tylko, że one również nie są pozbawione wad - mianowicie bardzo często wydarzenia te nie mają kompletnie nic wspólnego z tym, co dany gracz zrobił, aby je odpalić... Kurdę, to już nawet Abominacja od Rebela stara się wprowadzić więcej klimatu za pomocą miniksięgi skryptów... Czemu w Western Legends nie ma czegoś takiego? Przecież tutaj aż prosi się o scenariusze, kampanię czy cokolwiek więcej niż karty wydarzeń, tak, aby gracze poczuli, że faktycznie biorą udział w przygodzie na Dzikim Zachodzie, a nie optymalizują swoje ruchy po to, aby jak najszybciej dostać jak najwięcej PL!

 

Żeby jednak nie było - jak wspomniałem wyżej, jeśli siądziecie do stołu z graczami, którzy "czują" ten klimat to wtedy gra nabierze rumieńców. Wtedy nie będziecie optymalizowali swoich ruchów, ani nie będziecie starali się zebrać szybko wymaganej liczby punktów zwycięstwa tylko faktycznie wcielicie się w bandytów, stróżów prawa i poszukiwaczy złota. Będziecie umawiać się na partie pokera - bo lubicie w niego grać. Będziecie wspólnie transportować bydło, razem zaprowadzicie ład i porządek - lub wręcz przeciwnie, będziecie siać strach i przemoc wśród mieszkańców dwóch miasteczek, po których będziecie krążyć.
Tylko, że wtedy gra stanie się dla Was fantastyczną przygodą tylko wyłącznie dzięki Wam, a nie dzięki sobie...

 
 
Dodatkowo gra sprawia wrażenie niezbalansowanej - o wiele łatwiej i szybciej zbiera się PL grając jako przestępca, niż będąc stróżem prawa. Na szczęście grając stróżem prawa można zejść na złą drogę, a bandyta zawsze może zostać schwytany i zacząć od nowa, jako ten dobry... Tylko po co, skoro tak dobrze jest być tym złym!

 

W tym miejscu warto wspomnieć o skalowalności Western Legends. Wersja pudełkowa to 2-6 graczy i według mnie to bzdura.
Optymalny skład to 3-4 graczy, maksymalnie 5, ale przy fajnej zgranej ekipie. W maksymalnym składzie pojawia się downtime taki, że gracz, który jest na końcu kolejki oczekiwania na swój ruch może spokojnie obejrzeć sobie odcinek Westworld zanim przyjdzie jego pora.
Przy pięciu graczach jest minimalnie lepiej. Z kolei z grą we 2 osoby jest podobnie jak granie we dwójkę w Mare Nostrum czy Rising Sun - niby jest jakiś wariant na to, ale po co? Interakcji nie ma żadnej, wprowadzony nieco na siłę Mężczyzna w Czerni ma pełnić podobną funkcję jak Vuko w Panu Lodowego Ogrodu, tylko że tutaj działa zupełnie losowo i nigdy nie można przygotować się na jego "atak". Przy trzech graczach już jest "fajnie", a najlepiej zagrać w czwórkę - nie ma aż takiego downtime'u, interakcji jest sporo, gry nad stołem również.

 
No chyba, że zbierzecie czterech eurograczy...

 

 

Każdy pistolet ma swój własny dźwięk.

 

Na koniec kilka słów o wykonaniu - mapa jest przepiękna. Faktycznie wygląda jak stara mapa Dzikiego Zachodu, z pozaznaczanymi górami, miastami, sklepami, rzekami, torami itd. Karty postaci, sprzętów i wydarzeń są standardowej jakości - dodatkowo ładnie zilustrowane (na kartach wydarzeń ilustracji brak - bo po co? Może robiłyby za dużo klimatu?). Plastikowe bryłki złota również wyglądają efektownie - tylko po co kości, którymi rzucamy próbując wydobyć złoto, są takie ogromne? Sztuka dla sztuki.

 
Bardzo fajnym i miłym dodatkiem jest składana wystawa sklepu wielobranżowego, na której układamy karty możliwych do zakupu artykułów.

 
W zestawie z grą dostajemy również 14 figurek - są one uniwersalne, nie przypisane do konkretnych postaci, dlatego możemy sobie wybrać, jak chcemy, aby nasz bohater prezentował się na planszy. Jednym taka uniwersalność może przeszkadzać, mnie nie. Dodatkowo - nie wybrane przez nikogo figurki stają się bandytami i szeryfem.

 

W tekście zawarłem swoje wszystkie przemyślenia i wątpliwości dotyczące tej gry, dlatego podsumowanie będzie krótkie.

 
Western Legends to (bardzo) dobra gra. Idealnie nadaje się do pogrania z niemal każdym, za sprawą tematyki i prostoty zasad.
Uważajcie tylko, jeśli nastawiacie się na grę przygodową, ponieważ możecie się srogo zawieść.

 

Gra posiada już dwa dodatki w polskiej wersji językowej - postaram się je również w miarę szybko zrecenzować, abyście wiedzieli co wprowadzają i czy warto je kupować;)

 

 

Recenzję gry Western Legends przygotował Łukasz "Stark" 

 

Grę planszową Western Legends możecie kupić w naszym sklepie pod TYM adresem.

I-SZOP.pl - wyszukiwarka gier planszowych, porównywarka cen, gry planszowe, RPG, karciane, kolekcjonerskie, figurkowe i bitewne