Wczytuję dane...

Planszówkowe podsumowanie roku Starka 2019

Mijający rok był dla mnie trudny.

 

Szczególnie początek roku, kiedy zmiany na polu prywatnym, zdrowotnym i zawodowym sprawiły, że praktycznie przestałem grać, pisać i udzielać się publicznie (co odbiło się dla mnie sporą czkawką). Na szczęście później było już tylko lepiej, dzięki czemu wciąż mogę grać, pisać i dzielić się z innymi radością dawaną przez gry planszowe! Boli tylko, że (raczej bezpowrotnie) straciłem swoje pierworodne dziecko, czyli Stark Expo... Tak, w przyszłym roku ta impreza raczej się nie obędzie, bo po tegorocznej porażce Stark Expo nie ma racji bytu, w swojej dotychczasowej formule...

 

Nie ma jednak tego złego...

 
I dzięki większej ilości wolnego czasu miałem możliwość wrócić do starszych gier, o których do tej pory tylko słyszalem (lub nawet nie) i przekonać się, czy faktycznie są takie dobre, jak wiele osób je poleca. Pograłem też w kilka Kickstarterowych "hiciorów" i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że jednak warto poczekać dłużej i kupić wersję sklepową, niż brać (często) kota w worku, który dodatkowo nie wiadomo kiedy dopłynie... 

 

No dobra, dość tego wprowadzenia, pora przejść do tych podsumowań, o których mowa w nagłówku:)

 

Zacznę od największego zaskoczenia oraz największego rozczarowania tego roku.

 

Starałem się grywać w starannie wyselekcjonowane gry w tym roku, dlatego nie miałem za bardzo okazji, aby się rozczarować, ale jednak, gdybym miał wskazać jeden tytuł, po którym sporo sobie obiecywałem, a dostałem co najwyżej średni produkt, to bez wahania wskazałbym w kick-owego molocha czyli Batman: Gotham City Chronicles.

 
Ta gra miała być dla mnie spełnieniem marzeń fana Mrocznego Rycerza (a nawet bardziej członków Bat-family, takich jak Nightwing, Red Hood, Batwoman czy każdy z Robinów) z masą zawartości, klimatycznych scenariuszy, świetnymi figurkami przedstawiającymi wielu bohaterów (jest nawet Bat-krowa!) oraz złoczyńców Gotham z Jokerem, Pingwinem, Poison Ivy i Dwiema Twarzami na czele!

 
I pod tym względem gra spisuje się naprawdę dobrze - wszystkie figsy można pomalować i ustawić w jakieś dioramie, i w sumie do tego nadają się najlepiej.
Ponieważ pod względem mechaniki mamy miks losowej gry, polegającej tylko na rzucaniu - i ewentualnym przerzucaniu - kostkami, oraz niepotrzebnego przekombinowania zasad dotyczących poruszania się i "linii strzału". Podczas pierwszej partii byłem naprawdę zachwycony i podjarany tym, jak ta gra wygląda, ile mamy postaci itd. Jednak po trzeciej rozgrywce, w której robiliśmy to samo, co w poprzednich partiach, do tego w każdej tej partii wygraliśmy lub przegraliśmy tylko dlatego, że nasz przeciwnik miał większego pecha w rzutach kostkami i np na 15 prób rozmieszczenia gniazda szczurów udało mu się AŻ 2 razy stwierdziłem, że jednak nie tędy droga..  

 
Wiem, że wielu osobom (zwłaszcza fanom Batsa) ta gra może się naprawdę spodobać, po tym jak już poznają wszystkie zasady i ogarną stronę z mapami, która pozwala określić zasięg widzenia postaci, dla mnie jednak Batman: Gotham City Chronicles okazało się sporym rozczarowaniem.

 

W przeciwieństwie do Res Arcana, która dla mnie osobiście jest odkryciem tego roku! 

 
Mała gra, z prostymi zasadami, ale potrafiąca mocno wykręcić mózg.
Mamy w niej do dyspozycji jedynie 8 kart w całej partii (losowych lub draftowanych, w zależności od wybranego wariantu), a nasze zadanie jest bardzo proste - zdobyć 10 punktów wygrywu.

 
I teraz zaczyna się cała zabawa - staramy się tak zbudować nasz silniczek z tych 8 kart, aby jak najszybciej zdobywać kolejne monumenty i enklawy mocy dające zazwyczaj sporo punktów. Gra świetnie się sprawdza we 2 osoby, ale przy 3 i 4 graczach lepiej działają moce niektórych kart, chociaż i tak w większości wypadków mamy do czynienia z pasjansem. Co prawda niektóre potwory (np smoki) pozwalają atakować innych graczy, ale i tak zazwyczaj skupiamy się na rozkręcaniu własnego silnika, niż na atakowaniu innych (no chyba, że dzięki temu opóźnimy wygraną innego gracza).
Res Arcana jest grą, która w pierwszej partii może zawieść. Nie widać wtedy pełni jej możliwości, a rozgrywka wydaje się być losowa i nieprzewidywalna. Dlatego wiele osób odbija się od niej właśnie po jednej partii i nie daje jej więcej szans. A szkoda, bo to naprawdę dobra gra, ja sam już nie mogę się doczekać dodatku!

 

Okej pora przejść do sedna, czyli

 

Gorąca Dycha Starka :)

 

10. KeyForge
Chociaż wiele innych gier bardziej nadaje się na tę listę, to jednak KeyForge trafiło na 10.miejsce ze względów sentymentalnych.. i dlatego, że ta gra naprawdę nam się podoba! Pomimo losowości i niezbalansowania talii, pomimo wszystkich złych opinii - nam gra się w tę grę naprawdę dobrze. Mamy po 2 talie, wg raitingu są na bardzo zbliżonym poziomie, przez co wszystkie pojedynki są mega wyrównane. Nie jesteśmy graczami turniejowymi i do domowego grania nasze talie nadają się idealnie. A do tego ten niezapomniany pojedynek na ringu podczas tegorocznego Pyrkonu! :D

 

9. Podwodne Miasta

Suchy żart o suchym robiącym eurosuchar o podwodnych miastach chyba nigdy się nie zestarzeje. Co by jednak nie mówić, Podwodne Miasta to naprawdę solidna gra, z krótką kołderką i lekko "terraformacjomarsowym" feelingiem - za pomocą kart budujemy swój silniczek, który pozwoli nam wykręcić jak najwięcej punktów. A przy okazji zbudować tytułowe miasta. Ciekawą mechaniką w tej grze, jest odpalanie akcji z planszy za pomocą kart, które mamy na ręku. Jeśli kolor zagranej karty zgadza się z kolorem akcji na planszy - otrzymujemy profity z obu, w innym wypadku wykonujemy tylko akcję planszy. Długo wahałem się pomiędzy Podwodnymi Miastami a Blackout Hongkong, jednak w ostateczności to euro pana Suchego pojawiło się na tej liście. Warto jednak przyjrzeć się również tej drugiej wspomnianej przed chwilą grze ;)

 

8. Zona: Sekret Czarnobyla

Nie jest to może najlepsze ameri, w jakie grałem, ale swojski posmak, polski autor oraz klimat Stalkera i Metro 2033 sprawiają, że Zona musiała pojawić się na tej liście. Grało się nam w nią bardzo fajnie, różnorodność postaci sprawia, że chce się do niej wracać... ale nie za często, bo jednak po kilku partiach widać, gdzie (i w jakiej kolejności) warto pójść na planszy, przez co szybko może wkraść się rutyna i nuda. Nie pomaga również niewielka liczba kart spotkań w poszczególnych taliach... Jeśli jednak będziecie sobie ją dawkować w rozsądnych porcjach - starczy Wam na długo i da sporo satysfakcji.

 

7. Nanty Narking

Czyli nowe szaty króla - Świat Dysku Ankh-Morpork w klimacie wiktoriańskiej Anglii. Dla mnie bomba. I chociaż jestem wielkim fanem twórczości sir Terry Pratchetta, to jednak nowa "skórka" dla Ankh-Morpork również mi odpowiada. Pomimo tego, iż jest to tylko zmiana skórki, bo mechanicznie gra trąci już myszką, losowość rządzi i dzieli, często doprowadzając do frustracji i rwania włosów z głowy, to jednak KLIMAT wylewający się z pudełka (także za sprawą fenomenalnych figurek) sprawia, że chcę do niej wracać. Miejcie jednak na uwadze, że jest to gra w 99% składająca się z negatywnej interakcji, reszta do robienie sobie kuku "niechcący".
Wiem, że postaci w które przyjdzie nam się wcielić są w tej grze niezbalansowane, losowość potrafi doprowadzić do szewskiej pasji, a cena jest nieco za wysoka (przez figurki), ale i tak lubię tę grę, a wspomniane mankamenty nie zawsze dadzą się we znaki. No chyba, że ktoś ma na koncie kilkaset partii w Ankh-Morpork...

 

6. Dice Settlers; Osadnicy z krwi i kości

Bardzo lubię gry cywilizacyjne, a w tym roku miałem okazję zagrać w kilka z nich (ostatnio nawet w Tapestry) jednak z wszystkich tegorocznych premier to właśnie Dice Settlers zrobiło na mnie największe wrażenie - i to pomimo tego, że w grze rządzą kości!
Poważnie, dawno nie bawiłem się tak dobrze przy grze, która polega na rzucaniu kostkami i zbieraniu odpowiednich symboli (uogólniając). 
W tej grze jest wszystko, co powinno znaleźć się w ciekawej grze cywilizacyjnej - odkrywanie nowych terenów, rozwój technologii, podój i walka z innymi graczami, wydobywanie i przerabianie surowców! A wszystkich tych rzeczy dokonujemy za pomocą symboli na kościach - i wbrew pozorom, nie jesteśmy tylko zdani na to, co przyniesie nam los. Wynikami na kościach możemy manipulować w mniejszym lub większym zakresie i to jest świetne rozwiązanie! Nigdy nie czułem, że w tej grze nie mogłem czegoś zrobić, bo byłem ograniczony przez pecha na kościach. Dodatkowo czas gry jest regulowany przez graczy, za sprawą warunków zakończenia partii ;)

 

5. Star Wars: Zewnętrzne Rubieże

Takiej gry w uniwersum Gwiezdnych Wojen chciałem i taką otrzymałem. I wcale nie przeszkadza mi niewielka interakcja między graczami (którą można regulować we własnym zakresie, tak naprawdę), mała liczba kart w poszczególnych taliach (wszak to polityka FFG) czy statki wydrukowane na cienkim papierze. To wszystko pikuś, ponieważ główną rolę w tej grze odgrywa KLIMAT. Nie bierzemy udziału w wielkich bitwach, wydarzeniach na galaktyczną skalę, ani nie walczymy na miecze świetle. Jesteśmy przemytnikami, szumowinami i łowcami głów dbającymi tylko o własny tyłek, wykonującymi (często nielegalne) zlecenia i rywalizującymi z resztą o tytuł najbardziej znanego przemytnika na zewnętrznych rubieżach. Co wcale nie przeszkadza nam spotkać postaci znane z filmów, seriali czy komiksów Star Wars. Uwielbiam tę grę i czekam na dodatki!

 

4. Brass Lancashire

W angielską wersję nagraliśmy się już w ubiegłym roku, ale w tym, dzięki wydawnictwu Phalanx, gracze mogli w końcu zagrać w rodzimą wersję językową (choć sama gra jest niezależna językowo).
Co tu dużo mówić - najlepsza gra ekonomiczna, w jaką dane mi było do tej pory grać. Uwielbiam ją, zawsze się przy niej dobrze bawię (nawet jeśli przegrywam), a do tego odczuwam w niej ten brudny, śmierdzący dymem klimat Anglii epoki rozwoju przemysłowego. Czego chcieć więcej?

 

3. Kemet

Kemet nie jest grą nową (i to widać np po wykonaniu), ale w tym roku mogliśmy zagrać w reedycję wydaną przez Funiverse. Jestem wielkim fanem gier area control i negatywnej interakcji, i choć pozycja Pana Lodowego Ogrodu jest niezachwiana, to jednak teraz najczęściej wyciągam Kemet, kiedy chcę pokazać nowym graczom ten gatunek gier, lub kiedy po prostu mam chęć zagrać w area control w 4-5 osób, nie tracąc na to całego popołudnia. Proste zasady, szybka rozgrywka, wartka akcja i ciągłe poczucie zagrożenia, a do tego mitologia egipska i przepiękne "piaskowe" figurki potworów, które możemy przyłączyć do naszej armii - czysta poezja. A jak już trochę pogracie w podstawkę, to warto sięgnąć po dodatek Ta-Seti, który - moim zdaniem - jest obowiązkowy w tej grze!

 

2. Mage Knight: Ultimate Edition

Geez, ile ja czasu czekałem na tę grę! Starsze wydanie poznałem jakiś czas temu, ale ta nowa edycja, wydawana przez Portal wciąż była przesuwana, aż w końcu straciłem nadzieję... I wtedy pojawiła się ONA! To miał być mój #1 tego roku - pomimo licznych wad, o których wspominali inni (moje wydanie uniknęło tych wszystkich fuszerek, typu źle pomalowane kości, brak kart itd) - i faktycznie przez dłuuugi czas była to najlepsza gra, która ukazała się w tym roku. Jest w niej wszystko, czego oczekuję od gry o rpgowych zapędach: rozwój postaci, podbijanie miast, zwiedzanie lochów, plądrowanie wiosek, walka z potworami, zmienne warunki pór dnia, rekrutowanie jednostek - jednym zdaniem "Heroes of Might&Magic na planszy". Nadal tak uważam, wciąż ją kocham i dla mnie to najlepsza gra z trybem solo w jaką miałem okazję do tej pory zagrać!

 

1. Nemesis

Klimat, klimat i jeszcze raz klimat. A do tego Adam Kwapiński, który na chwilę obecną jest dla mnie najlepszym autorem polskich gier. Mógłbym się długo rozpisywać, jak cudowna jest ta gra, ale wszyscy, którzy ją mają, doskonale o tym wiedzą. Jeśli ktoś nie miał okazji zagrać - niech szybko nadrabia zaległości, ta gra jest tego warta!

 

Dodam tylko, słowem podsumowania, że tak naprawdę gry poza pierwszą trójką mogłyby być poukładane w dowolnej pozycji lub w ogóle bez numerków, ponieważ w każdą z nich lubię grać, każdą będę polecał i każda sprawia mi ogromną frajdę przy stole.

 

A jak u Was wyglądał mijający rok? Jakie były Wasze największe zaskoczenia i rozczarowania? W co grało Wam się najlepiej? :D

I-SZOP.pl - wyszukiwarka gier planszowych, porównywarka cen, gry planszowe, RPG, karciane, kolekcjonerskie, figurkowe i bitewne